Aiszka

Czas to iluzja? Dlaczego raz ciągnie się w nieskończoność, a innym razem znika

Z czasem jest coś dziwnego.
Niby każdy dzień ma tyle samo godzin. Każda godzina ma 60 minut. A jednak chyba każdy zna to uczucie, kiedy pięć minut potrafi trwać wieczność, a innym razem pół dnia znika i nawet nie wiadomo kiedy.


Najbardziej widać to wtedy, kiedy na coś czekamy.
Na wiadomość. Na telefon. Na spotkanie. Na jakąś decyzję, która jest dla nas ważna.
Patrzysz na zegarek i jesteś pewna, że minęło pół godziny. A tam… siedem minut.
Za chwilę znowu sprawdzasz telefon.
I znowu nic.


W takich momentach czas naprawdę potrafi się ciągnąć.
Ale kiedy mamy dużo do zrobienia albo dobrze się bawimy, wszystko wygląda zupełnie inaczej. Siadasz z kimś na kawę, zaczynacie rozmawiać i nagle orientujesz się, że minęły trzy godziny. Albo wychodzisz gdzieś rano i nim się obejrzysz, robi się wieczór.


Czas jest dokładnie ten sam. Zmienia się tylko to, jak go czujemy.
I chyba jeszcze mocniej widać to przy emocjach.
Kiedy człowiek cierpi, noc może być naprawdę długa. Zwłaszcza wtedy, kiedy nie możesz zasnąć, myślisz o jednej osobie albo ciągle analizujesz jakąś sytuację. Patrzysz na godzinę: 1:40. Wydaje Ci się, że leżysz już wieczność. Patrzysz jeszcze raz: 1:52.
Dwanaście minut.
A czujesz, jakby minęły dwie godziny.


Z kolei kiedy jesteśmy szczęśliwi, chcielibyśmy właśnie ten czas zatrzymać. Spotkanie z kimś ważnym, wyjazd, dobry wieczór, chwila, na którą długo czekaliśmy. I wtedy czas oczywiście robi nam na złość i leci jak szalony.
Może właśnie dlatego mówi się, że czas odczuwamy bardziej sercem niż zegarem.
Zawsze ciekawiło mnie też to, że kiedy byliśmy dziećmi, rok wydawał się strasznie długi. Wakacje trwały całe wieki. Od jednych świąt do następnych była niemal wieczność.


A teraz?
Dopiero co był Nowy Rok, a człowiek nagle patrzy i jest lato. Potem chwila i znowu jesień.
Myślę, że trochę dlatego, że jako dzieci ciągle coś odkrywaliśmy. Wszystko było nowe. Pierwsza szkoła, nowe miejsca, nowe osoby, pierwsze przyjaźnie, pierwsze emocje. Każdy tydzień czymś się różnił.
A dorosłe życie potrafi wyglądać inaczej.
Wstajesz. Praca. Zakupy. Obowiązki. Telefon. Sen.
I kolejny dzień.


Kiedy dni zaczynają być do siebie podobne, później w pamięci zlewają się w jedno. I człowiek ma wrażenie, że całe miesiące gdzieś uciekły.
Dlatego chyba nie chodzi nawet o to, żeby „mieć więcej czasu”. Tego nikt sobie nie dołoży.
Bardziej chodzi o to, żeby czasem naprawdę zauważyć dzień, który właśnie trwa.
Wyjść gdzieś, gdzie jeszcze nas nie było. Zrobić coś spontanicznie. Spotkać się z kimś zamiast kolejny wieczór spędzić z telefonem. Usiąść z kawą i przez chwilę niczego nie robić.
Niby drobiazgi.
Ale właśnie z takich drobiazgów później powstają wspomnienia.
Ciągle sobie mówimy:
„zrobię to później”
„jeszcze będzie okazja”
„kiedyś pojadę”
„kiedyś zadzwonię”
„kiedyś zacznę”


Tylko że tego „kiedyś” potrafi się zebrać naprawdę dużo.
I chyba największą iluzją związaną z czasem nie jest to, że raz płynie szybko, a raz wolno.
Największą iluzją jest myślenie, że zawsze mamy go jeszcze mnóstwo.
Dlatego czasem warto przestać czekać na idealny moment.
Bo być może właśnie ten zwyczajny dzień, który teraz trwa, za kilka lat będzie chwilą, do której najbardziej będziemy chciały wrócić.


Aiszka Witch ✨